Dzień Kobiet pisze się z dużej czy z małej? A nawet nie wiem, nie chce mi się sprawdzać, wybaczcie mi. Ostatnio, pewna osoba, podrzuciła mi dość ciekawy temat na bloga - mianowicie samookaleczanie się. Nie jestem nastawiona przeciwko temu, ani też za... Bardziej stoję neutralnie. Niegdyś bardzo tego nie lubiłam, wręcz hejciłam. Wydawało mi się to bardzo głupie, już nie wspominając o tym, że dziecinnie. Jednak ostatnio spojrzałam na to z innej strony. Poszperałam trochę, muszę niestety przyznać, że minimalnie, o tym w internetach. Zazwyczaj jest to wynik depresji, albo wręcz agresji, czasami kończy się to chorobą psychiczną, która towarzysząc depresji może doprowadzić do samobójstwa. Tyle zrozumiałam, jeżeli mylę się - proszę, poprawcie mnie. Nie ukrywam, mam znajomych, którzy to robią, bądź też robili. Dla nich jest to jakaś forma ulżenia sobie, wylania z siebie... emocji? Naprawdę nie wiem jak to ująć, a muszę przyznać, że raz to zrobiłam. Paznokciami. Szczerze to nawet nie pamiętam z jakiego powodu, domyślam się, że to było związane z jedną osobą. Nie, to nie była miłosna zawieźć ani cokolwiek w tym stylu, nie chcę o tym mówić. Niemniej jednak - stało się. Co czułam?
Czułam nagłą ochotę pozbycia z siebie tego bólu, cierpienia, nienawiści do samej siebie, nienawidziłam się, miałam siebie dosyć. Ach, cieszę się, że już za sobą mam te wszystkie przejścia, że już jest dobrze, a gorzej być nie może, nie pozwolę na to. Takie małe postanowienie wielkopostne - nie poddawanie się, rysowanie więcej, więcej wiary w siebie no i nie denerwowanie się, bo z tym też mam, niestety, problem.
Ale czemu zmieniłam zdanie? Cóż, śmianie się z samookaleczania się nie jest za dobrym pomysłem, bo im to z pewnością nie pomaga, o ile oczywiście mówimy tutaj już o chorobie psychicznej, niektórzy po prostu w ten sposób radzą sobie z nadmiarem emocji, cóż począć? Jeżeli będą chcieli pomocy to jej poszukają, nie będę nic nikomu narzucać.
Komunistyczny Dzień Kobiet. Komunistyczny? Tak, z tych czasów wzięło się owe święto, ale czemu o nim wspominam? W sumie jutro jest więc czemu by nie, ale powód jest inny. Od chłopaków z naszej klasy (a jest ich całkiem sporo, chyba 25/26 - mat fiz) otrzymaliśmy miły prezent, a raczej prezenty. Wygonili nas z klasy, po czym jak wróciłyśmy zaśpiewali nam "Baśkę" Wilków, a na miejscu każdej dziewczyny leżało pudełko merci i ładny tulipanek. Merci dobre, kwiatek ładnie pachnie, zaśpiewali nieźle - było miło.
Jak widzicie, po rysunku, humor mam przedni, wręcz bardzo dobry. Powodem jest koniec art-blocku (tak określają "artyści" z deviantart.com ogólną, przez dłuższy okres, niechęć do rysowania) i twórcze jej efekty - no dobra, jeszcze nieskończone, ale się robią! : )
~Dziękuję za uwagę, miłego czytania życzę
i zapraszam do komentowania.
