2/14/2014

Wiosennie na walentynki

Chciałabym zacząć od przeprosin, tydzień temu notka nie pojawiła się - byłam chora i nie byłam wstanie czegokolwiek napisać. W międzyczasie wróciła mi chęć do rysowania i tak jakoś wyszło. Postanowiłam, że nie będę się zmuszać.
Skąd tytuł? Jest u mnie ciepło, wręcz wiosennie, a pąki zaczynają pojawiać się na krzewach wprowadzając wesoły nastrój. A jutro wreszcie się spotkamy. ♥ Podejrzewam, że za tydzień nie będzie notki, a jak już, bez rysunku - będę na nartach we Włoszech. Zapowiada się ciekawie, ale kto wie jak się to skończy. Pamiętacie rysunek z poprzedniego wpisu? Tutaj macie link do skończonej pracy, enjoy!

Coś u mnie nowego? Wróciły chęci do rysowania, malowania. Biorę udział w konkursie, o którym mi pani z warsztatów plastycznych powiedziała - "Stworzenie świata według Słowian". Temat mnie zaciekawił to i postanowiłam się spróbować. Wrzucę zdjęcie pracy jak ja skończę. Maluję ją farbami olejnymi, niestety na kartce jest to ryzykowne. Miałam malować temperą, ale cóż, wyszło jak wyszło, mam nadzieję, że się uda. Fanpage mojej pani od zajęć.

"-Jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnym,jest samogwałt."

Dzisiaj walentynki... Spędzam (a dokładniej jutro) je po raz pierwszy, nie sama, w sumie, nie czuję się jakoś wyjątkowo, dzień jak co dzień, moja miłość się nie zmieniła, wciąż tak samo rośnie. Jaka jest idea tego święta? Nie mam nic przeciwko niemu, jest bardzo sympatyczne, ale przekaz? W sumie ciekawa "data" na wyznanie komuś miłości, ale czemu akurat tego szczególnego dnia mamy kochać się bardziej? Powinniśmy się doceniać, wspierać, miłować każdego dnia, bez względu czy jest to święto, czy nie. Aczkolwiek lubię walentynki, niektórym się ono źle kojarzy - mi dobrze. Nie mam na myśli tego, że mam swoją drugą połówkę, ale po prostu. Nawet jak byłam sama. Była taka miła atmosfera, ciekawa. Trudno jest to mi określić. Niepokój w sercu i ciekawość - dostaniemy tym razem od kogoś walentynkę, czy nie? W tym roku dostałam, dwie, co było bardzo miłe. Od O. i M., w obu przypadkach były to słodycze, ale był to bardzo miły gest z ich strony. Sama dałam im upieczone przeze mnie muffinki, smakowały im, więc byłam z siebie zadowolona.

Przyjacielskie obchodzenie walentynek? A czemu by nie! Nie rozumiem ludzi, którzy tego nie lubią. Być może nie mają przyjaciół. Albo po prostu tacy są, nie wiem, nie interesuje mnie to. Moim zdaniem jest to bardzo miłe, a skoro się z kimś przyjaźnimy to czemu by nie wręczyć mu walentynki? Cóż szkodzi? Ano nic, jedynie na portfelu czasem, ale przecież to pierdoła. Nie jestem materialistką.

Od paru dni mam świetny humor. Życie jest mi ostatnio miłe, wreszcie. Po tylu latach, może to jakaś rekompensata? Mam świetną klasę, wszyscy jesteśmy zgrani, atmosfera jest miła, przyjazna, sympatyczna. Każdy może się w niej odnaleźć, nikt nikogo nie dyskryminuje, ani się z niego nie śmieje. Są pojedyncze przypadki, no ale cóż... Takiego pewnego, wybaczcie za określenie,  pedała mam ochotę dosłownie udusić. Nie no, ma dziewczynę... ale zachowuje się jak pedał. I jest pusty, strasznie pusty, infantylny, głupi, brak mi słów. Do tego chamski. Nie potrafię znieść takich ludzi, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie raz natknę się na nich w życiu.

Soczewki! Noszę już od dwóch tygodni i muszę przyznać, że czuję się w nich świetnie! Bardzo wygodne.

~Dziękuję za uwagę, miłego czytania życzę
i zapraszam do komentowania.