Chciałabym zacząć od przeprosin, tydzień temu notka nie pojawiła się - byłam chora i nie byłam wstanie czegokolwiek napisać. W międzyczasie wróciła mi chęć do rysowania i tak jakoś wyszło. Postanowiłam, że nie będę się zmuszać.
Skąd tytuł? Jest u mnie ciepło, wręcz wiosennie, a pąki zaczynają pojawiać się na krzewach wprowadzając wesoły nastrój. A jutro wreszcie się spotkamy. ♥ Podejrzewam, że za tydzień nie będzie notki, a jak już, bez rysunku - będę na nartach we Włoszech. Zapowiada się ciekawie, ale kto wie jak się to skończy. Pamiętacie rysunek z poprzedniego wpisu? Tutaj macie link do skończonej pracy, enjoy!
Skąd tytuł? Jest u mnie ciepło, wręcz wiosennie, a pąki zaczynają pojawiać się na krzewach wprowadzając wesoły nastrój. A jutro wreszcie się spotkamy. ♥ Podejrzewam, że za tydzień nie będzie notki, a jak już, bez rysunku - będę na nartach we Włoszech. Zapowiada się ciekawie, ale kto wie jak się to skończy. Pamiętacie rysunek z poprzedniego wpisu? Tutaj macie link do skończonej pracy, enjoy!
Coś u mnie nowego? Wróciły chęci do rysowania, malowania. Biorę udział w konkursie, o którym mi pani z warsztatów plastycznych powiedziała - "Stworzenie świata według Słowian". Temat mnie zaciekawił to i postanowiłam się spróbować. Wrzucę zdjęcie pracy jak ja skończę. Maluję ją farbami olejnymi, niestety na kartce jest to ryzykowne. Miałam malować temperą, ale cóż, wyszło jak wyszło, mam nadzieję, że się uda. Fanpage mojej pani od zajęć.
"-Jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnym,jest samogwałt."
Dzisiaj walentynki... Spędzam (a dokładniej jutro) je po raz pierwszy, nie sama, w sumie, nie czuję się jakoś wyjątkowo, dzień jak co dzień, moja miłość się nie zmieniła, wciąż tak samo rośnie. Jaka jest idea tego święta? Nie mam nic przeciwko niemu, jest bardzo sympatyczne, ale przekaz? W sumie ciekawa "data" na wyznanie komuś miłości, ale czemu akurat tego szczególnego dnia mamy kochać się bardziej? Powinniśmy się doceniać, wspierać, miłować każdego dnia, bez względu czy jest to święto, czy nie. Aczkolwiek lubię walentynki, niektórym się ono źle kojarzy - mi dobrze. Nie mam na myśli tego, że mam swoją drugą połówkę, ale po prostu. Nawet jak byłam sama. Była taka miła atmosfera, ciekawa. Trudno jest to mi określić. Niepokój w sercu i ciekawość - dostaniemy tym razem od kogoś walentynkę, czy nie? W tym roku dostałam, dwie, co było bardzo miłe. Od O. i M., w obu przypadkach były to słodycze, ale był to bardzo miły gest z ich strony. Sama dałam im upieczone przeze mnie muffinki, smakowały im, więc byłam z siebie zadowolona.
Przyjacielskie obchodzenie walentynek? A czemu by nie! Nie rozumiem ludzi, którzy tego nie lubią. Być może nie mają przyjaciół. Albo po prostu tacy są, nie wiem, nie interesuje mnie to. Moim zdaniem jest to bardzo miłe, a skoro się z kimś przyjaźnimy to czemu by nie wręczyć mu walentynki? Cóż szkodzi? Ano nic, jedynie na portfelu czasem, ale przecież to pierdoła. Nie jestem materialistką.
Od paru dni mam świetny humor. Życie jest mi ostatnio miłe, wreszcie. Po tylu latach, może to jakaś rekompensata? Mam świetną klasę, wszyscy jesteśmy zgrani, atmosfera jest miła, przyjazna, sympatyczna. Każdy może się w niej odnaleźć, nikt nikogo nie dyskryminuje, ani się z niego nie śmieje. Są pojedyncze przypadki, no ale cóż... Takiego pewnego, wybaczcie za określenie, pedała mam ochotę dosłownie udusić. Nie no, ma dziewczynę... ale zachowuje się jak pedał. I jest pusty, strasznie pusty, infantylny, głupi, brak mi słów. Do tego chamski. Nie potrafię znieść takich ludzi, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie raz natknę się na nich w życiu.
Soczewki! Noszę już od dwóch tygodni i muszę przyznać, że czuję się w nich świetnie! Bardzo wygodne.
~Dziękuję za uwagę, miłego czytania życzę
i zapraszam do komentowania.

TAK, TAK, KOMENTUJĘ W KOŃCU :l
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że wyzdrowiałaś, że z Twoim serduszkiem już jest ok, że wszystko się układa :3 Zarówno słodziusio przedstawiaja się Twoje Walentynki. Co do wypisanych słów - zgadzam się z Tobą w 100%. Soczewki, ach ;__; Tyle we mnie strachu, co ciekawości..
Nic strasznego, serio >:C idź do lekarza i sobie je załatw, poważnie, wygodniej w nich jest.
UsuńTo ja, to głupie. Wybacz, że nie wcześniej i tamtym postem, ale wiesz, elektronika lubi się psuć. Z pytaniem, już nie ważne, po takim czasie, się już zapomina, zwłaszcza w rodzinie, gdzie każdy jest chory na wszystko w tym i ja.
OdpowiedzUsuńTak właściwie to mimo, iż jestem dziewczyną, to piszę o sobie jako chłopak. Mam nadzieję, że to o niczym nie świadczy, jestem normalny, akceptuje swoją płeć itd. ale po prostu tak mi się podoba. Lubię to ukrywać i najczęściej piszę w bezosobowej formie. I za nią kocham angielski.
A i jeszcze wytłumaczę się z tym głupim. Jestem głupi, ale nie hejcę czy etc., bo jestem po prostu spokojny. A jak nazwałbyś osobę, której wprost się mówi, że się podoba komuś, a ona nadal tego nie rozumie? Nie umie przyjąć cudzych uczuć, mimo, iż bardzo jej brakuje, czuje się samotna? Nie umie odróżnić prawy od kłamstwa, zwykłych słów od ironii nawet we własnych słowach? Nie umie powiedzieć co ktoś czuje, sama ledwie odczuwa uczucia? Jak to nazwać inaczej niż głupotą, gdy się pogrąża w bezuczuciu bardziej, mimo, iż się nie chce? Według mnie inaczej się nie da.
Co do posta, zgadzam się z Tobą w stu procentach. Ten dzień chciano uczcić na cześć św. Walentego, czymś szczególnym, więc wyszła taka tradycja, oczywiście amerykańce, musieli ją tak ukształtować, że tak wygląda, ale nie jest zła, a wręcz przeciwnie, bardzo miła, a miło coś świętować, czyż nie?
Huh, coraz częściej ciekawych ludzi poznaję przez internet.
UsuńCzasem tak jest, człowiek nie uwierzy, nie wierzy w siebie, nie uznaje, nie czuje się wartościowy i tak wychodzi.
Nie, źle to określasz. Jest to raczej stan depresyjny, niemoc, gorsza sytuacja w życiu wywołana jakimś wydarzeniem, albo po prostu tak masz, możesz nad tym pracować ale z pewnością nie jest to głupota.
Tak, prawda, miło coś świętować. c:
To w takim razie ja zadam pytanie - skąd trafiłaś na mojego bloga?
Nie nazwałbym siebie ciekawą osobą. Chyba, że nie chodzi o mnie.
UsuńStan depresyjny miałem, w sumie nadal mieć mogę. W tej chwili wolę nie wiedzieć. Ten tydzień, jest bardzo dobry i nie chcę się niczym co nie jest rozprawką, kartkówką lub inną szkolną sprawą martwić. Życie jest piękne, więc muszę nauczyć się jak żyć - czyli czuć. To będzie trudne, ale it's live. A za tydzień będę płakał w poduszki. A może nie?
Z jednej z twoich galerii. Bardzo lubię oglądać rysunki, sam też rysuję, ale mi to zdecydowanie nie wychodzi.
Chodzi o Ciebie.
UsuńAle czy skoro się martwisz to czy już nie świadczy samo z siebie, że czujesz?
Wiesz, zmuszać się nie powinnaś, ale skoro tego chcesz, masz takie pragnienie to się staraj, walcz, pracuj nad sobą i pamiętaj aby się nie poddawać, bo jak się poddasz... musisz zaczynać wszystko od nowa, początku.
Osobiście wolę nie myśleć o smutku, kiedy nadejdzie, i staram się tak robić. Wszystko kiedyś minie.
Rozumiem, że z deviantartu, tam mam link do bloga. Rysujesz?
Martwię się... Może i tak. To jedno z tych tańszych uczuć, więc jeszcze mnie na nie stać. Matko, stać mnie na cokolwiek.
UsuńJuż nie pierwszy raz tak mam. To nie pierwszy raz kiedy wychodzę do ludzi, ale teraz jest po prostu zbyt dobrze. Sąsiadka pomaga mi łapać psa, wychodzę ze znajomymi na wagary, w ogóle mam znajomych, ludzie zaczepiają mnie, bo chcą mnie poznać, nie jestem już dziewczyną bez pary na wf. Nie dzieje się nic złego, co wywołuje u mnie wewnętrzny niepokój. Dobra, pewnie jutro zaśpię, bo źle się czuję, ale wszystko jest zbyt dobrze.
Rysuję? Kaleczę kartki.
Każde uczucia są ważne.
UsuńTo znaczy, że jest dobrze, lepiej, nie ma co się niepokoić, zamartwiać, lepiej z tego korzystać, póki jest.
Kaleczysz jeżeli je drzesz, rysowanie je upiększa.
Ja już od lat noszę soczewki. <3 A Słowianie na pewno pobudzą Twoją wyobraźnię - powodzenia. ;)
OdpowiedzUsuńNoszę od paru tygodni teraz i coraz lepiej się w nich czuję ^^
UsuńOj tak, pobudzili i nawet jestem z siebie zadowolona :)