3/07/2014

Samookaleczanie sie i komunistyczny Dzien Kobiet

Dzień Kobiet pisze się z dużej czy z małej? A nawet nie wiem, nie chce mi się sprawdzać, wybaczcie mi. Ostatnio, pewna osoba, podrzuciła mi dość ciekawy temat na bloga - mianowicie samookaleczanie się. Nie jestem nastawiona przeciwko temu, ani też za... Bardziej stoję neutralnie. Niegdyś bardzo tego nie lubiłam, wręcz hejciłam. Wydawało mi się to bardzo głupie, już nie wspominając o tym, że dziecinnie. Jednak ostatnio spojrzałam na to z innej strony. Poszperałam trochę, muszę niestety przyznać, że minimalnie, o tym w internetach. Zazwyczaj jest to wynik depresji, albo wręcz agresji, czasami kończy się to chorobą psychiczną, która towarzysząc depresji może doprowadzić do samobójstwa. Tyle zrozumiałam, jeżeli mylę się - proszę, poprawcie mnie. Nie ukrywam, mam znajomych, którzy to robią, bądź też robili. Dla nich jest to jakaś forma ulżenia sobie, wylania z siebie... emocji? Naprawdę nie wiem jak to ująć, a muszę przyznać, że raz to zrobiłam. Paznokciami. Szczerze to nawet nie pamiętam z jakiego powodu, domyślam się, że to było związane z jedną osobą. Nie, to nie była miłosna zawieźć ani cokolwiek w tym stylu, nie chcę o tym mówić. Niemniej jednak - stało się. Co czułam?

Czułam nagłą ochotę pozbycia z siebie tego bólu, cierpienia, nienawiści do samej siebie, nienawidziłam się, miałam siebie dosyć. Ach, cieszę się, że już za sobą mam te wszystkie przejścia, że już jest dobrze, a gorzej być nie może, nie pozwolę na to. Takie małe postanowienie wielkopostne - nie poddawanie się, rysowanie więcej, więcej wiary w siebie no i nie denerwowanie się, bo z tym też mam, niestety, problem.

Ale czemu zmieniłam zdanie? Cóż, śmianie się z samookaleczania się nie jest za dobrym pomysłem, bo im to z pewnością nie pomaga, o ile oczywiście mówimy tutaj już o chorobie psychicznej, niektórzy po prostu w ten sposób radzą sobie z nadmiarem emocji, cóż począć? Jeżeli będą chcieli pomocy to jej poszukają, nie będę nic nikomu narzucać.

Komunistyczny Dzień Kobiet. Komunistyczny? Tak, z tych czasów wzięło się owe święto, ale czemu o nim wspominam? W sumie jutro jest więc czemu by nie, ale powód jest inny. Od chłopaków z naszej klasy (a jest ich całkiem sporo, chyba 25/26 - mat fiz) otrzymaliśmy miły prezent, a raczej prezenty. Wygonili nas z klasy, po czym jak wróciłyśmy zaśpiewali nam "Baśkę" Wilków, a na miejscu każdej dziewczyny leżało pudełko merci i ładny tulipanek. Merci dobre, kwiatek ładnie pachnie, zaśpiewali nieźle - było miło. 

Jak widzicie, po rysunku, humor mam przedni, wręcz bardzo dobry. Powodem jest koniec art-blocku (tak określają "artyści" z deviantart.com ogólną, przez dłuższy okres, niechęć do rysowania) i twórcze jej efekty - no dobra, jeszcze nieskończone, ale się robią! : )

~Dziękuję za uwagę, miłego czytania życzę
i zapraszam do komentowania.

8 komentarzy:

  1. U mnie w klasie same dziewczyny i jeden chłopak, więc dnia kobiet nie było. Ale i tak dostałem tulipana od chłopaka (nie mojego, nie mam) i na spotkaniu naszej tajnej grupy, chłopaki nam zorganizowali. To bardzo miłe. Zwłaszcza, że miałem zapalenie spojówek i byłem w okropnym nastroju, bo nie mogłem założyć soczewek. Już ponad rok noszę i może potem sama też będziesz wiedziała jakie to uczucie.
    No cóż, wiem, że takie osoby które się okaleczają są smutne, ale idea bardzo mi się nie podoba. Sam nie odczuwam tak bardzo tych negatywnych uczuć i nie mam problemu z bólem, nawet psychicznym. Nawet uważam, że najlepsze co mnie może spotkać na stoku, to wywrócenie się, chociaż potem boli. Wywraca się bardzo fajnie. Boli, bo musi, ale to jest ten fajny rodzaj bólu. Zwłaszcza przy mojej 'mistrzowskiej' nie umiejętności jazdy na desce.
    Żartem o tak poważnym temacie. No, ale na ogół chodzi o to, że ból trzeba przezwyciężyć, bo takie coś zbyt długo pomagać nie będzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uch, nigdy nie miałam zapalenia spojówek i mam nadzieję, że nie będę mieć. Póki co jest mi obojętne co mam - czy soczewki czy okulary, w obydwu czuję się równie dobrze.
      Mi też, bardzo, to nie ma sensu, to zwykłe krzyczenie i okazywanie światu, że się poddało, nic więcej.
      Ze wszystkimi negatywnymi emocjami, uczuciami etc trzeba sobie dawać radę, można przezwyciężać, walczyć, psychicznie też można spróbować, byle aby to przyniosło jakiś skutek.
      O, ciekawe, mieszkasz koło gór?

      Usuń
  2. Ponad rok przechodzony w soczewkach daje o sobie znać.
    W Królu Lwie, Mufasa powiedział, że prawdziwa odwaga to przezwyciężanie strachu. Piękne słowa, który każdy powinien zapamiętać.
    Nie, w sumie nie, aż tak blisko, żeby codziennie jechać na stok, ale na tyle, że w sobotę można spokojnie się wyszaleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak w podstawówce i trochę w gimnazjum śmialiśmy się z ludzi którzy się tną bo byli em0. Ale nikt zresztą nie robił tego wtedy na poważnie, jeżeli już to bardziej dla szpanu i zwrócenia na siebie uwagi. Było to traktowane jako niedojrzałe zachowanie i jako dzieci nie podejrzewaliśmy że to taka poważna sprawa. Ale teraz, sądzę że nikt nie wyśmiałby osoby która się samookalecza. Bo tak naprawdę ci, którzy mają z tym prawdziwy problem najchętniej to ukrywają, a nie ma osób które uważałyby że to na tyle '"fajne" żeby się tym chwalić. Swoją drogą, to przykre że tyle osób w naszym wieku ma już problemy z samookaleczaniem i depresją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam wiele osób, którzy się śmieją z samookaleczania się i sama do nich należałam, kiedyś. W podstawówce nigdy się z tym nie spotkałam o:

      Usuń
  4. Rany jak ja dawno nie pisałam komentarzy pod normalnymi blogami, które nie są opowiadaniami O-O
    No więc co to ja miałam?
    Ah tak, mnie też się zdarzyło parę razy "spróbować" samookaleczenia. To daje niesamowitą ulgę, kiedy cierpienie psychiczne zaczyna nas przerastać, bo człowiek zaczyna skupiać się na bólu fizycznym i choć na chwilę może odpocząć od tego, co boli w środku. Trochę jak alkohol.
    Nie ma co się śmiać, bo wydaje mi się, że większość ludzi, którzy to robią, mają naprawdę poważne problemy, z którymi nie są w stanie sobie poradzić.

    Co do dnia kobiet, to chyba najlepiej obchodzony jest w Rosji, gdzie kobiety tego dnia mogą pić na umór, a mężczyźni mają obowiązek się nimi zaopiekować xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah :'D
      o, właśnie, byłam cholernie ciekawa jak to jest, u mnie dało to spokój, uspokoiłam się, ale postanowiłam nigdy więcej tego nie robić, to nie jest po prostu dla mnie, miałam swoje gorsze dni, miesiące, ale minęło, nie chcę tego, mam tego dosyć. Póki co.
      Śmianie się pogarsza sytuację, ale to jedynie świadczy o tych osobach, śmiejących się, jak bardzo są niedojrzałe.

      hahaha :'D

      Usuń
    2. Hm... nie wiem czy to kwestia dojrzałości, zaryzykowałabym raczej stwierdzenie, że zrozumienie samookaleczania wymaga empatii. No wiesz, jeżeli ktoś nie potrafi zrozumieć, że druga osoba cierpi psychiczne katusze, to nie zrozumie też, dlaczego się rani... ;]

      Usuń