1/24/2014

Depresja

Nie, nie jest to kolejny wpis opisujący życie osoby z depresją. Na szczęście ona mnie nie dotyczy i wierzcie mi, nie będzie. Jeżeli uwzięłam się na czymś i zabroniłam czegoś (co nie ma powiązania z jedzeniem) dążę do tego albo też nie pozwalam aby tak się stało. I udaje mi się, w większości przypadków. Wiem, co by strąciło mnie w załamanie psychiczne, ale do tego nie dopuszczę, nigdy.

"-A myśleć trza o tym, co naprawdę ważne. O celu, co przyświeca. Nieustannie. Nie rozpraszając myśli na jakieś tam faramuszki. Wtedy, i tylko wtedy, cel zamierzony się osiąga."

A więc czemu poruszam ów temat? 
Mianowicie, właśnie ze względu na coraz częstsze blogi na których to widać stany psychiczne, negatywne. Mnożą się jak jakaś plaga, ale proszę nie rozumieć mnie źle, ja nie mam nic przeciwko nim, ja jedynie stwierdzam fakty. Jako że miałam z tym cholerstwem styczność to wiem, że tacy ludzie w ten sposób jakoś rozładowują swoje emocje, w sumie jest to dosyć logiczne. I pewnie właśnie dlatego jest tyle tych blogów, aby żyło się lepiej. Do rzeczy.

Istnieje jakaś definicja depresji? Zapewne tak, ale ja chcę stworzyć własną, na podstawie tego co widzę, tego co mnie otacza. Według mnie depresja jest chorobą ludzi inteligentnych, ciekawych o dużych ambicjach, które nie zawsze im wychodzą. Zaczynają pojawiać się przeszkody na ich drodze, wielkie kłody, które złośliwie nie chcą im pozwolić osiągnąć cel. Te kłody to ich psychika, która rzuca im je wciąż i coraz więcej wraz z pogorszeniem ich zdrowia. Ale w pewnym momencie rozmiary i waga przeszkód jest za duża, już się nie da, nie ma wyjścia, stoimy w miejscu, jesteśmy w dupie. Na początku było wyjście, ale na początku nie było problemu, problem jest teraz, teraz kiedy jest za późno. I nagle... Nagle zdajemy sobie sprawę jak źle jest z nami, moment przełomu i uświadomienia sobie naszej sytuacji. Zajść w depresję można dosłownie z dnia na dzień, ale też, tak jak to w moim przypadku było, może to być powolny, zdradliwy i niepozorny proces. Trwa tygodnie, ale od samego jego początku już było źle. Człowiek tego zwyczajnie nie widzi, życie toczy się dalej, dochodzą do niego coraz częściej schematyczne elementy, które kiedyś przewijały się przez naszą głowę, postanowiły  teraz zalec w niej i złożyć jaja, z których wykluwały się potem coraz to gorsze myśli.
W mojej głowie zalęgł się wtedy wieczny smutek, który chciał mnie zabić ciągle podsuwając mi myśli o tym. Nie było dnia kiedy nie myślałam o własnej śmierci, wtedy, wtedy zauważyłam co się ze mną stało, ale było już za późno. 

Teraz, kiedy mam już to dawno za sobą, zastanawiam się czy to był stan depresyjny czy depresja? Czy w stanie depresyjnym mogą występować myśli samobójcze? Ktoś mi kiedyś powiedział, że z prawdziwej depresji wychodzi się latami. U mnie to był dzień, właściwie moment, sekunda, chwila, która mnie z tego wyciągnęła. A może to był właśnie złoty środek? Coś co tak poszukiwałam do szczęścia? A może szczere szczęście tak robi? A może jednak szczera miłość?

Jestem szczęśliwa.

I jestem szczęśliwa, mogąc tak mówić, owszem, każdy ma swoje załamania, swoje wzloty i upadki. Ale chcę żyć, boję się śmierci, boję się upadku i samego lęku. Czy to właśnie czyni człowieka szczęśliwym? Nie, raczej to po prostu część jego myśli, która znormalniała i przybrała swoją poprawną formę. O szczęściu też będę mówić, za tydzień. Miałam lekki spór z bratem o to, o poglądach wobec owego tajemniczego "szczęścia" i na czym ono tak naprawdę polega. Jednakże o tym w przyszłym odcinku.

Z góry mówię, że są to jedynie moje poglądy, stwierdzenia i zapewne również przypuszczenia. Nikomu nie narzucam swojego zdania, a więc jeżeli macie jakieś inne, zgoła odmienne, a być może i podobne, śmiało, podzielcie się nimi ze mną. Z przyjemnością sobie o nich poczytam.

~Dziękuję za uwagę, miłego czytania życzę
 i zapraszam do komentowania.

9 komentarzy:

  1. Ja również jestem szczęśliwa i jestem za tym, żeby zarażać pozytywną energią, a nie tą negatywną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to cenię sobie u ludzi i ostatnio też staram się tak robić :)

      Usuń
  2. ale fajny tekst. ja się staram, żeby było dobrze i z uśmiechem, ale za każdym razem kiedy wracam do miasta, w którym studiuję jest ciężko. ale nie chcę wpaść w depresję, bo wiem, jak koszmarny jest to stan i trudno do przezwyciężenia

    //a tak poza tym, to ja, dziewczyna od pytania o tablety. i skoro się przyznałaś, to podpytam, bo właśnie tablet to takich graficznych zabaw chciałabym mieć. z Internetów wybrałam tablet wacom bamboo tylko nie wiem czy aby na pewno warto inwestować w pen&touch, czy pen jest wystarczający. i właśnie wielkość też mnie ciekawi - kiedyś czytałam, że należy ją wybierać w zależności od rozmiarów monitora, teraz nigdzie nie mogę znaleźć, ale pewnie za słabo szukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, takie komentarze inspirują do blogowania ^^
      Grunt to nie poddawać się i być wytrwałym. Pamiętam, że raz się poddałam i od razu wszystko poleciało mi w życiu.

      //Wacomy są bardzo dobrymi tabletami, niestety, mi nie podpadają, bo są bardzo czułe i do tego małe i o wiele droższe od Pentagramów. Pentagramy to druga, w sumie wiodąca, firma, dużo osób na nie narzeka (chociaż teraz raczej narzekała, i chodzi o te starsze modele, których nie polecam, bo są po prostu lewe), ale ja mam drugiego swojego Pentagrama (o'pen Wide p2004) i jestem z niego bardzo zadowolona. c': Jest on większy, ledwo mi się w sumie na biurku mieści, ale ja właśnie wolę takie, bo są dla mnie po prostu wygodniejsze i jak na mój gust dokładniejsze. Oczywiście tą czułość można wyregulować (chodzi o czułość piórka przy rysowaniu). Pen&touch jest taką raczej bajerą ( z tego co się orientuję, i raczej na coś takiego mi wygląda), rysowałam kiedyś na takim i jeżeli droższy jest taki tablet to się to w sumie nie opłaca. Niewygodnie się na nim rysuje palcem (koleżanka taki ma i się bawiłam nim u niej) i raczej służy do... przewijania? Nie wiem szczerze. Ja mam swojego bez takiej opcji i jakoś nie ubolewam nad tym.
      Niee, teraz to raczej nie ma znaczenia. c: Te obecne tablety mają opcję do monitorów z rozdzielczością 4:3 i 16:9 (chociaż w razie wątpliwości można przy zakupie sprawdzić), obszar do rysowania obejmuje cały ekran i teraz jak sobie sprawdzam, nawet jak wybiorę 4:3 to mazia spokojnie po całym ekranie, tylko piórko nie działa poza tym obszarem na tablecie. c:

      Usuń
    2. dzięki za taką wyczerpującą odpowiedź♥ to ja jeszcze raz przemyślę sprawę :)

      Usuń
    3. nie ma za co! jak coś to śmiało pytaj, mogę doradzić :)

      Usuń
  3. Ja od wielu ludzi słyszałam, że jestem strasznie pozytywną osóbką - nie potrafię dłużej się smucić, jęczeć i marudzić, kurcze, życie jest piękne, a nie chcę go tracić na marudzenie, że to źle i niedobrze. Nie chcę na nikogo napadać, aczkolwiek uważam, że trzeba cieszyć się tym co mamy, że niektórzy ludzie mają większe problemy i choroby, no cóż... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że sama tak nie mam, że muszę pracować aby chociaż przybliżyć się do takiego stanu. ^^;
      Ale owszem, życie jest piękne i ludzie zdrowi, żyjący dobrze, którym niczego tak naprawdę nie brak, powinni się nim cieszyć i doceniać każdy dzień, nawet każdy smutek i upadek, z którego w końcu się człowiek podniesie. c:

      Usuń
  4. troszkę odchodząc od tematu, wydaje mi się, ze depresja staje się teraz modna. dziewczyny (blogerki?) lubią mówić i pisać, że mają depresję, choć nie mają pojecia co to znaczy. są po prostu smutne, coś się nie udało, pała w szkole, sprzeczka z chłopakiem...
    a osobom naprawdę chorym na depresję trzeba pomóc
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń